Wyszukiwarka
154,90 zł
34,90 zł
Cena regularna:
39,90 zł
44,90 zł
Cena regularna:
49,90 zł
39,90 zł
44,90 zł
Cena regularna:
49,90 zł
Producenci
Zaloguj się
Echa Anioła - Gordon Anaquetta
0
Opis
Kiedy Ben stracił wzrok w wieku dwóch lat, wielu myślało, że czeka go życie pełne trudów, pozbawione radości zabawy i odkrywania świata. Jego mama, Anaquetta Gordon, wierzyła jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych. I rzeczywiście, Ben stał się chłopcem, który nauczył się swoistej echolokacji. Opanował ją tak dobrze, że potrafił oszacować rozmiar, kształt i położenie obiektów. Dzięki temu mógł jeździć na rowerze, grać w piłkę… Poznajcie jego historię.
Fragment:
Lato 2013
Gdy zamykam oczy, to wspomnienie zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Letni wieczór, południowe Sacramento. Czuję, jak chłodny, lekki wiatr łaskocze moją skórę, a zapach dymu z grilla drażni mnie w nos. Grupka dzieci jeździ na zdezelowanych rowerach po osiedlowym ślepym zaułku. Słyszę ich śmiech i krzyki, gdy pedałują coraz szybciej.
Zbudowali małą, drewnianą rampę na środku ulicy. Jeden za drugim objeżdżają ją dookoła i raz po raz wzbijają się w powietrze, odrapując sobie przy tym golenie i inne części ciała. Jeżdżą tak od dobrej godziny: białe dzieci, Meksykanie, kilkoro Wietnamczyków mieszkających kilka przecznic dalej – i jedno siedmioletnie
czarnoskóre dziecko w za dużej, żółtej koszulce i luźnych spodniach. To właśnie Ben. I jest z nich najszybszy.
„Hej, ludziska!”, Ben krzyczy do innych. „Zejdźcie mi z drogi!”.
Dociska pedały jak szalony, jadąc coraz szybciej, gdy zbliża się do rampy. Wiem, że nic mu się nie stanie, jeśli tylko będzie wydawał te swoje odgłosy.
Im bliżej rampy się znajduje, tym szybciej mlaska językiem.
Rampa nabiera kształtu w jego umyśle:
Mlask
Mlask mlask
Mlask mlask mlask
Mlaskmlaskmlaskmlask
Wjeżdża na środek rampy, podciąga do góry przednie koło i unosi się w powietrze. Lot trwa tylko sekundę, ale wiem, że to uwielbia. To jeden z tych momentów wolności, dla których żyją dzieci. Gdyby mógł, robiłby to przez cały dzień.
„Ben!”, krzyczę. „Zejdziesz w końcu z tego roweru i wrócisz do domu? Wiesz, że dziś twoja kolej, żeby nakryć do stołu”. Nie odpowiada.
„Ben! Czy ty mnie słuchasz?”.
„Mamo, poczekaj!”, odkrzykuje, zarzucając tylnym kołem. „Skoczę jeszcze tylko raz”.
„Lepiej, żebyś się pospieszył!”.
Otwieram oczy i się uśmiecham.
* * *
Dzięki Benowi wiem, że istnieje zjawisko widzenia bezwzrokowego. Prawdziwe widzenie pochodzi nie z oczu, ale z duszy. Od Bena nauczyłam się, że nawet jeśli człowiek jest niewidomy, wiara będzie prowadzić go w sposób, którego nigdy nie uważał za możliwy. Że jego życie nie ma ograniczeń, niezależnie od tego, jakie wyzwania – fizyczne, psychiczne lub emocjonalne – stają mu na drodze.
